Będzie tylko gorzej… – rynek pożyczkowy w nowej normalności

06/10/2020

Kilka lat temu pisałem dla Forbes tekst pod tytułem „Lepiej już było…” i nie sądziłem, że napiszę tekst pod tytułem o tak pesymistycznym wydźwięku. Głównym powodem jest niepewność, jaka związana jest z pandemią COVID-19 i funkcjonowanie w tzw. nowej normalności. To, co obserwujemy w gospodarce, sektorze finansowym oraz zachowaniach społecznych, pozwala ocenić bieżące skutki i na tej podstawie podejmować działania, jednak bez gwarancji, że gorzej nie będzie. Co ciekawe, nastąpił rozziew między oczekiwaniami w gospodarce i w sektorze finansowym. O ile prognozy makroekonomistów odnośnie do PKB czy bezrobocia z miesiąca na miesiąc różnią się co do stopnia poprawy, to w ocenie przyszłości banków panuje zadziwiająca jednomyślność – wyniki finansowe będą gorsze. I ta zgodność dotyczy głównych ekonomistów w bankach komercyjnych, banku centralnym oraz nadzorze. Taka jednomyślność świadczy, że tak źle jeszcze nie było.

Gospodarka i sektor finansowy funkcjonują w realiach nowej normalności, której skutki widać w wynikach finansowych banków i instytucji pożyczkowych. Wyniki finansowe banków tąpnęły na skalę do tej pory niespotykaną – na koniec sierpnia były aż o 47,4 % niższe od tych z ubiegłego roku! W tym załamaniu wyników największy swój udział miały odpisy na potencjalne straty kredytowe wynikające z pogorszenia sytuacji gospodarczej, rezerwy na tzw. małe i duże TSUE i obniżki stóp procentowych, które mocno obniżyły przychody odsetkowe. Taka kombinacja negatywnych czynników zdarza się po raz pierwszy w historii polskiej bankowości komercyjnej. Jej skutkiem – o ile nie zostaną podjęte środki zaradcze – będzie credit crunch.

W pierwszej połowie br. banki udzieliły 1569,5 tys. sztuk kredytów ratalnych i 1324 tys. sztuk gotówkowych na wartości odpowiednio 6,53 mld i 25,23 mld zł . Rok do roku w tym samym okresie dynamika zmian w tych dwóch kategoriach kredytu była ujemna – najniższy spadek odnotowano w kategorii kredytów ratalnych – 5,5% i – 32,9%. Porównanie wyników sprzedaży kredytów w bankach i SKOK kwartał do kwartału dowodzi, że przyczyną załamania dynamiki wzrostu był lockdown. Dynamika sprzedaży miesiąc do miesiąca pokazuje to dobitnie.

Na rynku pożyczek niebankowych sprzedaż załamała się w tzw. miesiącach covidowych, a dno przypadło na okres lockdownu.  Dla dalszego rozwoju sprzedaży pożyczek niebankowych bardzo negatywne znaczenie miało ponowne zaostrzenie limitu kosztów pozaodsetkowych w ramach tarczy antykryzysowej. Skutki tego posunięcia z definicji okazały się bardziej dotkliwe dla rynku pożyczek niebankowych niż dla rynku kredytów bankowych. Z danych firm pożyczkowych zrzeszonych w ZPF wynika, że spadek wyniku był wręcz dramatyczny, bowiem te instytucje pożyczkowe stały się nierentowne. Liczba pożyczek udzielonych przez Członków ZPF na koniec I półrocza 2020 wyniosła jedynie około 185 tysięcy, podczas gdy na koniec 2019 roku liczba ta wynosiła blisko 600 tysięcy!

Największym zagrożeniem dla banków i instytucji pożyczkowych jest obecnie materializacja ryzyka niewypłacalności klientów w sytuacji, gdy perspektywy uruchomienia kolejnych tarcz antykryzysowych są nikłe. Dodatkowo negatywne skutki lockdown-u są daleko mniej dotkliwe dla bieżącej i przyszłej sprzedaży w sektorze consumer finance od zaostrzenia przepisów ustawy antylichwiarskiej. Lockdown był ograniczony w czasie i jego ponowne wprowadzenie w tej skali jest nie do powtórzenia, podczas gdy przepisy, w intencji autorów chroniące przed lichwą, nadal obowiązują.
Co istotne, negatywne skutki szybkich i gwałtownych obniżek stóp procentowych w pełni widoczne będą na koniec roku. Negatywnych skutków tzw. wakacji kredytowych, jakie zostały wprowadzone w ramach tzw. tarczy antykryzysowej, nie możemy na dziś przewidzieć.