Egzekucja wyroków pod presją regulacji

Egzekucja wyroków pod presją regulacji

Skuteczność egzekucji orzeczeń sądowych jest jednym z kluczowych mierników sprawności państwa prawa. Tymczasem zmiany legislacyjne z ostatnich lat coraz częściej wzmacniają ochronę dłużników kosztem praw wierzycieli, co może prowadzić do zjawiska określanego mianem „papierowej sprawiedliwości”mówi Robert Damski, Członek Krajowej Rady Komorniczej, w rozmowie ze Związkiem Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (ZPF).

Agnieszka Frąckowiak, ZPF: Jakie największe wyzwania z perspektywy postępowania egzekucyjnego dostrzega sektor komorniczy?

Robert Damski, Członek Krajowej Rady Komorniczej, Komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Lipnie: Trzeba odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: skąd wzięła się instytucja komornika sądowego. Otóż przyczyną powołania takiego stanowiska w wymiarze sprawiedliwości jest fakt, że nie wszyscy realizują orzeczenia sądów dobrowolnie. Stąd też potrzebna jest instytucja, która w imieniu państwa dopilnuje realizacji wyroku. Wymaga to zastosowania pewnych środków przymusowych. 

Nawiasem mówiąc, osobiście zawsze irytuje mnie, kiedy słyszę, że dłużnik po wszczęciu postępowania egzekucyjnego „dobrowolnie” spełnił świadczenie. Jeśli niezbędne było wszczęcie egzekucji, to znaczy, że dłużnik nie zapłacił dobrowolnie, tylko wskutek działań komornika. 

Ważne, aby to wybrzmiało, ponieważ bardzo często element ten jest pomijany. I tu powoli dochodzimy do odpowiedzi na pytanie.  Komornik sądowy jest po to, żeby orzeczenia były wykonywane, czyli największym wyzwaniem z perspektywy postępowania egzekucyjnego jest jego skuteczność. 

Wierzyciel, który udaje się do komornika z wyrokiem w ręku, oczekuje, że po niekiedy bardzo długim maratonie, jakim często jest postępowanie sądowe, będzie miał do czynienia z błyskawicznym finałem. Wierzyciel wychodząc z sądu z orzeczeniem w ręku, ma prawo wierzyć, że wymiar sprawiedliwości dopilnuje nie tylko sprawiedliwego orzeczenia, ale też rychłej jego realizacji.

A jak to wygląda w praktyce?

Rzeczywistość jest jednak zgoła inna i od co najmniej ośmiu lat mamy do czynienia ze zjawiskiem, które osobiście nazywam „papierową sprawiedliwością.” Państwo zdaje się zapominać, że jego odpowiedzialność nie kończy się wraz z wydaniem orzeczenia.

A mówiąc wprost, skuteczność egzekucji orzeczeń sądowych stanowi miernik wiarygodności państwa, w imieniu którego orzeczenia te są wydawane. 

Jak zmiany legislacyjne z ostatnich lat wpływają na skuteczność egzekucji oraz funkcjonowanie kancelarii komorniczych?

Tymczasem, jeśli przeanalizujemy zmiany przepisów dokonywane przez ostatnie kilkanaście lat, to okaże się, że niemal wszystkie zmiany wprowadzano z myślą o jak najszerszej ochronie praw dłużnika, de facto kosztem praw wierzyciela. Jak łatwo się domyśleć, nie poprawia to skuteczności egzekucji. 

Niestety podejście ustawodawcy do samych komorników również nie potwierdza przekonania, że jesteśmy ważnym ogniwem wymiaru sprawiedliwości. Nie tylko poprzez zaburzenie równowagi w prawach dłużnika i wierzyciela państwo utrudnia nam bycie skutecznym, ale wręcz demotywuje komorników do podnoszenia skuteczności. 

Wyrazem tego problemu jest dodatkowy „parapodatek”, którym obciąża się komorników, a który naliczany jest od pobieranych opłat. Innymi słowy – im komornik skuteczniej działa, tym bardziej ryzykuje, że Państwo „w nagrodę” zabierze mu środki na prowadzenie kancelarii.

Które z ograniczeń egzekucji ma największy wpływ na skuteczność egzekucji?

Bez wątpienia najbardziej szkodliwym zapisem jest całkowita ochrona minimalnego wynagrodzenia. Żeby było ciekawiej, jest to najbardziej niekorzystne z punktu widzenia ponad 3 milionów pracujących Polaków, którzy takie wynagrodzenie otrzymują. 

Brak możliwości – podkreślam słowo możliwości – prowadzenia egzekucji z minimalnego wynagrodzenia oznacza bowiem również drastyczne ograniczenie zdolności kredytowej osób z takim wynagrodzeniem. Któż bowiem pożyczy większą kwotę osobie, która jest objęta swoistym „immunitetem egzekucyjnym”. Osoby z minimalnym wynagrodzeniem co prawda korzystają z ochrony, ale jednocześnie mają ograniczone możliwości korzystania z produktów finansowych. 

Z kolei, jako że rynek nie znosi próżni, musiały powstać instrumenty finansowe przeznaczone również dla takich osób, ale siłą rzeczy, z oczywistych względów, muszą one wiązać się ze znacznie większym kosztem, ponieważ wiążą się ze znacznie większym ryzykiem.

Do tego dochodzi problem wyboru sposobów egzekucji, z jakich może korzystać wierzyciel, dochodząc swoich praw od osoby, w przypadku której, najmniej uciążliwe sposoby egzekucji są z automatu wyłączone.

Czy nadmierna ochrona minimalnego wynagrodzenia może w praktyce prowadzić do bardziej dotkliwych form egzekucji?

I tu niestety okazuje się, że konsekwencją nadmiernej ochrony wynagrodzenia minimalnego często jest konieczność wszczęcia egzekucji z nieruchomości, co z kolei wydaje się najbardziej dolegliwym sposobem egzekucji. I tak tworzy nam się swoisty paradoks. Teoretycznie wydaje się, że państwo chroni ogromną liczbę swoich obywateli przed stratami finansowymi, podczas gdy w rzeczywistości nie tylko naraża ich na znacznie większe koszty, ale w niektórych przypadkach nawet na utratę mieszkania.

Jak ocenia Pan współpracę komorników sądowych z branżą wierzycieli?

Zacząłbym od tego, że bez wierzycieli nie ma komornika. Podobnie zresztą jak bez dłużników.  Nasz zawód nie jest zawieszony w próżni i wiąże się bezpośrednio z kontaktem z ludźmi. Zresztą osobiście, z tego właśnie powodu, zamiast aplikacji sędziowskiej, wybrałem aplikację komorniczą, bo zależało mi właśnie na kontakcie z ludźmi. 

Czy mógłby Pan podsumować swoją wieloletnią praktykę zawodową?

Przez 21 lat pracy jako komornik sądowy, a niemal 30 lat pracy w egzekucji, poznałem mnóstwo historii zarówno dłużników, jak i wierzycieli. To daje bardzo szeroką perspektywę. Wracając do meritum, sednem i sensem pracy komornika jest skuteczna egzekucja, a celem tejże zadowolenie wierzyciela. 

To, czy wierzyciel jest indywidualny, czy instytucjonalny, z mojego punktu widzenia nie ma najmniejszego znaczenia. Może poza alimentami, bo tu przyznam, że do niektórych spraw zdarza mi się podchodzić emocjonalnie. Najważniejsze to pamiętać, że mamy wspólny cel – doprowadzenie do realizacji orzeczenia sądu. I przy realizacji tego celu powinniśmy wspierać się wzajemnie. 

***

Już 18 marca 2026 r. podczas XIV Kongresu Regulacji Prawnych Robert Damski będzie uczestnikiem dyskusji o przyszłości egzekucji sądowej w Polsce. Organizatorem wydarzenia jest ZPF.

Szczegóły są dostępne na stronie: https://zpf.pl/kongres-regulacji-prawnych/