Egzekucja z minimalnego wynagrodzenia. Czas na zmiany

Egzekucja z minimalnego wynagrodzenia. Czas na zmiany

Skuteczność egzekucji należności z wynagrodzeń wyraźnie spada. Jak ją poprawić?

– Spotkałam sytuacje, w których np. kierowca TIR-a miał wpisane w umowie minimalne wynagrodzenie, z którego nie można było odzyskać nawet grosza. A przecież trudno uwierzyć, że za tę minimalną pensję jeździ po całej Europie – mówi Małgorzata Wolny przekonując, że zakres ochrony dłużników otrzymujących pensję minimalną powinien zostać zmniejszony.

Łukasz Pałka, ZPF: Od 1 stycznia 2025 r. płaca minimalna w Polsce wynosi 4.666 zł brutto wobec 4.300 zł brutto w 2024 r. Czy ta zmiana wpłynęła na skuteczność egzekucji należności od dłużników?

Małgorzata Wolny*, Komornik Sądowy, Izba Komornicza w Gdańsku: Podwyżki pensji minimalnej w Polsce to proces stały. Za każdym razem taka decyzja wpływa na ograniczenie skuteczności egzekucji komorniczych z wynagrodzeń, ponieważ – z wyjątkami – ta kwota jest pod całkowitą ochroną.

W rezultacie, komornicy odzyskują dziś około 17 proc. należności z wynagrodzeń dłużników, podczas gdy jeszcze w 2021 r. ta wartość sięgała 30 proc. – wówczas wynagrodzenie minimalne wynosiło 2.800 zł brutto.

Ten spadek wydaje się bardzo znaczący.

Wręcz drastyczny. I to pomimo faktu, że jednocześnie w ciągu ostatnich lat techniczne możliwości odzyskiwania środków wierzycieli przez komorników bardzo się poprawiły. Dzięki temu jesteśmy coraz skuteczniejsi w szybkim zajmowaniu należności, ale zupełnie nie ma to przełożenia na wynik.

Ma Pani na myśli możliwość sprawniejszego zajmowania środków na rachunkach bankowych dłużników?

Nie tylko. Rozwój technologii pozwala na skuteczniejsze zajęcia elektroniczne i ściślejszą współpracę z instytucjami, np. z ZUS-em. W przypadku odzyskiwania pieniędzy z rachunków bankowych warto pamiętać o tym, że po zajęciu środki pozostają na rachunku komornika do 14 dni. To czas, w którym można zareagować, złożyć skargę na działania komornika czy reklamację w banku.

Jednak największym problemem pozostaje ochrona przed egzekucją coraz wyższej kwoty minimalnego wynagrodzenia. Powoduje ona, że dłużnicy coraz rzadziej w ogóle chcą podejmować rozmowę z wierzycielem czy komornikiem. Czują się bezpiecznie i nie przyjmują argumentów, że warto się porozumieć, bo w przeciwnym razie dług będzie narastał.

W efekcie wpędzając ich w pętlę zadłużenia?

Ale to jeszcze nie jest clou problemu. Długotrwałe niespłacanie zobowiązań przy jednoczesnym braku konsekwencji takiego postępowania obniża morale i motywację do spłaty. W konsekwencji część dłużników dochodzi do wniosku, że w ogóle nie muszą płacić innych zobowiązań np. czynszów, opłat administracyjnych czy nawet grzywien.

A widzą to również osoby, które uczciwie spłacają swoje zobowiązania. I mówiąc wprost, zastanawiają się, czy warto.

W ostatnim badaniu ZPF „Moralność finansowa Polaków” prawie 60 proc. ankietowanych uznało, że można usprawiedliwić pracę na czarno, by uniknąć ściągania długów z pensji.

Spotkałam sytuacje, w których np. kierowca TIR-a miał wpisane w umowie minimalne wynagrodzenie, z którego nie można było odzyskać nawet grosza. A przecież trudno uwierzyć, że za tę minimalną pensję jeździ po całej Europie.

Wystarczy zajrzeć do internetu, by znaleźć szereg porad, jak uniknąć egzekucji. Tak wysoki odsetek osób, które usprawiedliwiają uciekanie przed wierzycielami, to potwierdzenie, że jako społeczeństwo tak naprawdę nie mamy wkodowanej zasady, że długi trzeba spłacać, a w przypadku problemów – próbować się porozumieć z drugą stroną. Większość woli schować głowę w piasek i udawać, że problemu nie ma.

Wyjątkiem są alimenty, które nie podlegają ochronie przed egzekucją?

Bardzo dobrze, że konieczność płacenia alimentów jest w Polsce traktowana priorytetowo. Ale katalog należności wyłączonych spod parasola ochronnego należy rozszerzyć.

W jaki sposób?

Przykładowo w Niemczech ochronie przed egzekucją nie podlegają nie tylko alimenty, ale również należności wynikające z zasądzonych grzywien, kosztów procesów i niezapłaconych podatków.

To daje poczucie, że skoro sądowe wyroki są skuteczne, to również państwo jest skuteczne. Przecież grzywna to kara za konkretne wykroczenie i powinna być wyegzekwowana. Tymczasem w Polsce ściągalność należności z grzywien należy do najmniej efektywnych.

Czy Pani zdaniem należy wyjąć spod ochrony część minimalnego wynagrodzenia na potrzeby egzekucji komorniczych?

Zdecydowanie.

Ile?

Jedną czwartą tej kwoty. To niezbędny krok do tego, by wszyscy mieli świadomość, że długi należy spłacać. Pokaże też, że państwo nie zapomina o wierzycielach, którzy często stoją pod ścianą i nie mają żadnej możliwości, by odzyskać należności.

Oczywiście warto dyskutować jednocześnie o sytuacjach, w których np. dłużnik jest jedynym żywicielem rodziny. Nowe rozwiązania powinny być wyważone, by były skuteczne.

A to wszystko również z myślą o osobach, które uczciwie i terminowo spłacają swoje zobowiązania.

To znaczy?

Funkcjonujemy w systemie naczyń połączonych. Skoro około jedna piąta Polaków zarabia minimalne wynagrodzenie, to bez względu na ich podejście do kwestii regulowania zobowiązań, mogą spotkać się z problemami np. w uzyskaniu kredytu.

Instytucje finansowe kalkulują przecież ryzyko i mogą ocenić, że ochrona przed egzekucją z minimalnej pensji to czynnik przemawiający za tym, by w ogóle odciąć klienta od możliwości zaciągnięcia zobowiązania.

***

Już 20 marca 2025 r. podczas XIII Kongresu Regulacji Prawnych poprowadzi dyskusję o egzekucji należności z minimalnego wynagrodzenia. Organizatorem wydarzenia jest ZPF.

Szczegóły są dostępne na stronie: https://zpf.pl/kongres-regulacji-prawnych/


Małgorzata Wolny jest Komornikiem Sądowym przy Sądzie Rejonowym w Tucholi, Izba Komornicza w Gdańsku.