Pandemia uderzyła w fintechy, ale nie przekreśliła dobrych perspektyw rozwoju sektora

09/12/2020

Wiele fintechów traci przychody i inwestorów, którzy stawiają głównie na sprawdzone rozwiązania. Dla dużej części jednak kryzys staje się czynnikiem szybszego rozwoju. Perspektywy są dobre, ale mogą wymagać korekty modeli biznesowych. 

Jeśli spojrzeć na sektor fintech pod kątem wartości finansowania go przez fundusze venture capital to poważnego wpływu pandemii nie widać. W trzech pierwszych kwartałach do fintechów  popłynęło 30 mld dolarów od inwestorów wysokiego ryzyka wobec 32 mld w analogicznym okresie roku ubiegłego. W Europie wystąpił nawet trend wzrostowy bo start-upy otrzymały  6,2 mld dolarów, czyli o miliard więcej niż w roku ubiegłym. Jednak przy spojrzeniu na trend w zakresie liczby transakcji wnioski są mniej optymistyczne. Na świecie  ich liczba była o ponad 25 proc. niższa niż przed rokiem osiągając 451 w trzecim kwartale bieżącego roku. W Europie spadek był jeszcze bardziej dotkliwy  osiągając 115 transakcji  w trzecim kwartale wobec 188 rok wcześniej – wynika z analizy CB Insights.  Oznacza to, że szereg start-upów technologiczno-finansowych nie mogło liczyć na zastrzyk rozwojowego kapitału. Ten płynął głównie do dużych, dojrzałych fintechów. Aż 60 proc. wartości finansowania w trzecim kwartale dotyczyło 25 rund inwestycyjnych przekraczających wartość 100 mln dolarów. Ta tendencja zauważalna jest już od kilku kwartałów. Zaczęła się przed pandemią, która ten trend jeszcze bardziej nasiliła. Dzięki takiemu podejściu inwestorów liczba fintechowych jednorożców (o wartości min. 1 mld dol.) dochodzi do 70. Najwyżej wycenianym w  Europie jest szwedzka Klarna oferującą rozwiązania za zakresu płatności, której wartość przekracza 10 mld dolarów.

Fundusze VC inwestują głównie w posiadane już w portfelu podmioty fintech, aby podtrzymać ich wyceny i w przypadku exitów (IPO lub sprzedaż inwestorowi branżowemu) osiągnąć wyższy zwrot na inwestycji. Przedmiotem ich zainteresowania są też startupy, które stały się beneficjentami pandemii. Najwięcej funduszy od inwestorów w 2020 roku otrzymały firmy zajmujące się płatnościami i pożyczkami, takie jak: amerykański Stripe (0,85 mld dol.), niemiecki, w pełni cyfrowy bank N26 (0,57 mld dol.) oraz brytyjski WEX (0,4 mld dol.) i Starling Bank (0,12 mld dol.). Uznanie zyskały podmioty  oferujące graczom eCommerce wbudowane funkcje płatnicze. Wspomniany Stripe stworzył platformę Atlas, która umożliwia firmom samodzielne uruchamianie takich rozwiązań. Innymi fintechami, które je oferują są m.in.  Airwallex (pozyskał 160 mln dol.) i Checkout.com (150 mln). Łącznie tylko w trzecim kwartale płatnicze fintechy otrzymały 4 mld dolarów, a od początku roku 11,6 mld, a to jedna trzecia całości finansowania sektora fintech na świecie. Dla porównania startupy lendingowe dostały 4,4 mld dolarów. Napływu środków od inwestorów doświadczają też regtechy, czyli start-upy oferujące firmom rozwiązania pomocne w wywiązywaniu się z obowiązków regulacyjnych. Według prognoz inwestycje w ten obszar w tym roku mogą się podwoić osiągając 5 mld dolarów. Kapitał płynął tez do oferujących zarządzanie aktywami wealthtechów – w ciągu trzech kwartałów inwestorzy powierzyli im 3,7 mld dolarów, a więc więcej niż kiedykolwiek wcześniej, a jedna z największych inwestycji trzeciego kwartału (200 mln dol.) dotyczyła amerykańskiego RobinHooda.

Silne ograniczenie finansowania dotyczyło głównie startupów we wczesnej fazie rozwoju – a te na etapie zalążkowym odczuły spadek o ponad połowę. Charakterystycznym jest fakt unikania przez inwestorów zaangażowania w start-upy, które ubiegają się o finansowanie po raz pierwszy, bo w tym przypadku w obecnych, uniemożliwiających bezpośredni kontakt warunkach, jeszcze trudniej oszacować ryzyko. Niektóre państwa uruchomiły specjalne fundusze pomocowe dla start-upów, które objęły także fintechy, jednak w wielu przypadkach podmioty na wczesnym etapie rozwoju, które nie doświadczały istotnego spadku przychodów, były z niej wykluczone. Często fintechy mogły liczyć na wsparcie tylko na zasadzie współfinansowania z prywatnymi inwestorami – na przykład we Francji i W. Brytanii, której rząd wyasygnował dodatkowo 750 mln funtów w ramach Future Fund dla start-upów prowadzących działalność badawczo-rozwojową. W USA fintechy objęte zostały CARES Act, co umożliwiało utrzymanie zatrudnienia przez kilka miesięcy, a w Niemczech państwo gwarantowało część kredytów dla start-upów i utworzyło fundusz wsparcia opiewający na   2 mld euro, którego celem było utrzymanie płynności młodych firm technologicznych. Także same fintechy podejmowały inicjatywy zmierzające do wsparcia środowiska startupowego, czy szerzej mikrofirm. Znana w Polsce Iwoca wdrożyła platformę OpenLending, poprzez którą banki i inne fintechy mogły udzielać pożyczek firmom brytyjskim.  W Polsce zabrakło dedykowanych fintechom programów wsparcia, ale państwowy kapitał (m.in. PFR Ventures), który płynął do startupów w formie inwestycji VC mógł pełnić rolę stabilizującą. Ten rok pod względem wartości inwestycji VC może być rekordowy przekraczając 1,2 mld złotych, ponad połowa tej sumy to środki publiczne.

Pandemia odciska wyraźne piętno na polskim sektorze fintech. Twierdzi tak ponad połowa przedstawicieli branży badanych przez portal fintek.pl (“Polski sektor Fintech w obliczu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2”). Właśnie taka część z nich odnotowała w pierwszej połowie roku spadki przychodów, średnio o ponad 40 procent,  co 12-ty podmiot stracił inwestorów, a ponad jedna czwarta przerwała z nimi rozmowy. Niemal połowa natomiast była zmuszona do przeprowadzenia zwolnień pracowników. Za najbardziej zagrożone branże uznano działalność pożyczkową (lending) i w zakresie transferów międzynarodowych.

– Ta pierwsza branża doświadczona została skutkami ustawy drastyczne ograniczającej koszty pożyczek, a firmy które przetrwają będą musiały skorygować swoje modele oceny klientów, gdyż te oparte o przed epidemiczne dane retrospektywne mogą stać się nieadekwatne w nowej rzeczywistości – mówi dr Mirosław Ciesielski, koordynator Komisji Stałej ds. Fintech w ZPF.

Nieco inną optykę ma Piotr Smoleń, prezes Symmetrical, start-upu specjalizującego się w dostarczaniu przedsiębiorstwom rozwiązań w zakresie benefitów dla pracowników. Firma ma w tym roku na koncie udaną rundę inwestycyjną, podczas której pozyskała 25 mln złotych od międzynarodowych funduszy. Wskazuje on, że lendtechy, które przetrwają pandemię wobec zmniejszonego apetytu banków na ryzyko zwiększą szansę na pożyczanie klientom indywidualnym i SME. Zjawisko to może zostać jednak osłabione przez procesy recesyjne i wolne wychodzenie gospodarek z kryzysu.

– Największymi beneficjentami pandemii mogą być natomiast startupy w obszarze ecommerce i te, które uczestniczą w digitalizacji i robotyzacji różnych procesów biznesowych. Mniej narażone na skutki kryzysu będą także te firmy, które rozwijają się w kierunku rozwiązań chmurowych oraz cyberbezpieczeństwa – twierdzi Michał Pawlik, CEO w SMEO, który dostarcza rozwiązań z zakresu eFaktoringu. Szereg firm uruchamiało pośpiesznie cyfrowe kanały obsługi klienta i sprzedaży online, które stawały się celem ataków w sieci – tu właśnie pojawia się obszar do zaangażowania fintechów. Ogólnie aż trzy czwarte respondentów badania było zdania, że pandemia ma szansę zwiększyć zainteresowanie usługami sektora.

W Polsce i na świecie dobrze wydają się wyglądać perspektywy współpracy fintechów z bankami, co wynika z wymuszonej pandemią szybszej digitalizacji sektora finansowego. Mimo, że banki wdrażają rozwiązania cyfrowe, szczególnie z zakresu płatności i weryfikacji tożsamości klientów, to oczekiwania tych ostatnich szybko rosną. Aż 68 procent klientów bankowych w krajach rozwiniętych oczekuje od banków znacznie więcej, a tylko 23 procent z nich uznaje, że spełniły ich potrzeby w czasie kryzysu. Niewiele ponad jedna czwarta respondentów badania uważa, że banki skupiają się na ich potrzebach, a ponad połowa wymaga spersonalizowanych rozwiązań. Tymczasem z raportu Capgemini (https://www.capgemini.com/pl-pl/news/world-retail-banking-report-2020/) )  wynika, że tylko 24 proc. banków używa danych do personalizacji oferty dla klienta, a jedynie 39 proc. posiada techniczne możliwości ich przetwarzania.

– To duża szansa dla fintechów, które dysponują rozwiązaniami z zakresu analityki danych, sztucznej inteligencji i machine learning – twierdzi dr Mirosław Ciesielski. Docelowo spersonalizowane podejście do klienta ma polegać na wdrożeniu autonomicznych finansów (autonomous finance) wykorzystujących automatyzację decyzji i wspomniane technologie – wynika z badań Salesforce. (https://www.salesforce.com/news/stories/financial-services-leaders/). Według nich aż 87 procent pytanych we wrześniu 2020 roku menedżerów sektora finansowego w 16 krajach OECD wskazuje na takie rozwiązanie, prawie tyle samo uważa, że głównym polem współpracy z fintechami może być polepszenie tzw. doświadczenia klienta. Szans dla rozwoju fintechów jest znacznie więcej, chociażby w obszarze opieki medycznej, która przechodzi szybką cyfrową transformację.