Przedsiębiorcy dłużej czekają na zapłatę, ale… z optymizmem

Przedsiębiorcy dłużej czekają na zapłatę, ale… z optymizmem

Z jednej strony więcej faktur nie jest zapłaconych w terminie i dłużej trzeba czekać na zapłatę, z drugiej… rośnie liczba firm, które przewidują że w I kwartale 2019 roku kontrahenci będą płacić lepiej – to główne wnioski, jakie płyną z najnowszego badania Krajowego Rejestru Długów i Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych – „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”.

Wartość Indeksu Należności Przedsiębiorstw (INP) w styczniu 2019 r. wyniosła 89,2 punktu. To o 0,6 pkt mniej niż jeszcze 3 miesiące temu i 2,9 mniej niż rok temu. A im mniejsza wartość INP, tym większe problemy z zatorami płatniczymi. Największy wpływ na spadek wartości INP miał wzrost odsetka przeterminowanych faktur w portfelach firm, wydłużenie czasu oczekiwania na zapłatę o 5 dni i wzrost kosztów ponoszonych z powodu braku zapłaty od klientów. Byłby on jeszcze niższy, gdyby nie… optymizm przedsiębiorców, że w kolejnych 3 miesiącach klienci będą płacić lepiej.

Opóźnienia przyczyną kłopotów

W IV kwartale 2018 roku wzrósł odsetek firm, dla których zatory są barierą w rozwoju. Obecnie już ponad połowa przedsiębiorstw (59,5%) przyznaje, że nieuregulowane w terminie należności stanowią dla nich problem w prowadzeniu działalności:

Opóźnienia w płatnościach od kontrahentów w widoczny sposób zmniejszają konkurencyjność firm na rynku. Obecnie już ponad 37 procent firm z powodu opóźnień musi ograniczyć inwestycje, 29 procent firm nie może regulować terminowo własnych zobowiązań, a co dziesiąta firma ma kłopot z wprowadzeniem nowych produktów na rynek. Tymczasem, firmy, które nie mogą swobodnie inwestować i wprowadzać na rynek nowych produktów, nie mogą się też rozwijać – wylicza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Badanie przeprowadzone w styczniu 2019 r. przez KRD i KPF wskazuje, że średni odsetek przeterminowanych należności w portfelach polskich przedsiębiorstw wynosi już 25,6%. W przeliczeniu na złotówki oznacza to, że z każdego 1000 zł widniejącego na fakturze, 256 zł nie zostało przelane na konto sprzedawcy. Dla porównania, w ubiegłym kwartale było to jeszcze 220 zł. Zauważmy, że im większy odsetek przeterminowanych należności w portfelach polskich firm, tym większe prawdopodobieństwo powstania zatorów płatniczych, zwłaszcza w mikroprzedsiębiorstwach czy w takich branżach jak budownictwo.

Czekając na Godota

O 5 dni wydłużył się też przeciętny okres przeterminowania faktur. Podczas gdy w zeszłym kwartale firmy czekały na zapłatę od kontrahentów średnio 3 miesiące i 9 dni, to teraz zmuszone są czekać 3 miesiące i 14 dni. Niestety są wśród nich przedsiębiorcy, którzy czekają na płatności od kontrahentów dłużej niż rok. Ich liczba niepokojąco rośnie.

Przypomina to trochę czekanie na Godota, ponieważ należności przeterminowane powyżej dwunastu miesięcy są już zdecydowanie bardziej trudne do odzyskania. Czas gra na korzyść dłużnika. Widzimy tu sporą rozbieżność w postawach między dużymi a małymi i średnimi firmami. Te pierwsze zlecają do windykacji przeterminowane faktury bardzo szybko, często w pierwszym miesiącu od upływu terminu płatności. Te drugie po kilku, a nierzadko po kilkunastu miesiącach. I przez to tracą – komentuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Sukcesywnie rosną też wydatki firm na cele związane ze skutkami i przeciwdziałaniem opóźnieniom. Obecnie stanowią one 7% wszystkich kosztów w firmach. Jednocześnie o 0,8 pp. do 4,4% wzrósł odsetek firm, które na koszty monitoringu i windykacji przeznaczają 30% i więcej wydatków, oraz spadł udział przedsiębiorstw, w których koszty te stanowią mniej niż 10% (o 4,4 pp. do 72,3%).

Współczesny model windykacji na koszt dłużnika umożliwia odzyskanie pieniędzy w sposób polubowny i obciążenie kosztami dochodzenia należności niesolidnego kontrahenta. Jest też niezwykle skuteczny, ponieważ aż w 68 procentach spraw przekazanych do obsługi kończy się spłatą zadłużenia. A w przypadku długów nie starszych niż 90 dni odsetek ten sięga nawet 85 procent – mówi Jakub Kostecki.

Światełko w tunelu

Na szczęście jest także dobra informacja, a mianowicie pozytywne prognozy. O ile w poprzedniej edycji badania co czwarte przedsiębiorstwo (26%) prognozowało, że problem z nieterminowym regulowaniem należności przez klientów wystąpi w większej skali niż do tej pory, o tyle obecnie takie obawy ma już tylko co piąta firma (20,5%). Jednocześnie wzrósł odsetek przedsiębiorców, którzy spodziewają się, że problemy z wyegzekwowaniem należności od klientów nie będą występować (z 6,6% do 11,8%).

Być może na te pozytywne wskazania odnośnie najbliższych miesięcy ma wpływ zapowiadany przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii projekt walki z zatorami płatniczymi. Finansowy bat na dłużników i wprowadzenie sankcji administracyjnych dla nierzetelnych płatników z pewnością budzą u wielu uczciwych przedsiębiorców nadzieje, że ich osobista sytuacja poprawi się. To zaś ma bezpośrednie przełożenie na subiektywną ocenę problemów w przyszłości.

Firmy powinny też ostrożnie i z rozwagą dobierać przyszłych współpracowników i kontrahentów.

Gdy analizujemy doświadczenia instytucji finansowych zrzeszonych w naszej organizacji oraz uczestników naszych badań, coraz częściej zauważamy, że przedsiębiorcy wciąż rzadko stosują zasadę ograniczonego zaufania wobec potencjalnych kontrahentów. Zbyt rzadko zadają sobie trud, by sprawdzić firmę, z którą zamierzają współpracować, np. w bazach Biur Informacji Gospodarczej – stwierdza Andrzej Roter, Prezes Zarządu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych.