KRD: Toksyczni multidłużnicy

04/12/2019

Aż 1,3 mld zł wynoszą zaległości firm-multidłużników, widniejące w bazie danych Krajowego Rejestru Długów. Multidłużnicy to przedsiębiorstwa, które są winne zapłatę co najmniej 3 wierzycielom. Jest ich ponad 18 tys. Najwięcej takich przedsiębiorstw, bo 3,3 tys., działa w województwie mazowieckim. Właśnie stamtąd pochodzi rekordzista, który ma do oddania 15,5 mln zł. 

Na polskim rynku nie brakuje przedsiębiorstw, które zalegają z fakturami wobec dostawców towarów i usług, rat kredytowych, leasingowych czy nie płacą za prąd, telefon i Internet. Prowadzi to m.in. do tworzenia się zatorów płatniczych, które blokują przepływ pieniędzy w gospodarce. Mechanizm działa w obie strony – jedna firma nie płaci drugiej, a w efekcie tamta może mieć problem z uregulowaniem swoich zobowiązań. Gdy piętrzą się zaległości, trudno o zachowanie płynności finansowej.

Niespłacone zobowiązania wszystkich firm wpisanych do KRD wynoszą obecnie 9,4 mld zł. Ma je ponad 281 tys. przedsiębiorstw. Wśród nich widać mocną grupę multidłużników. To firmy, które zalegają co najmniej 3 wierzycielom.

Do trzech razy sztuka

Firmy zadłużone u 3 kontrahentów mają im do oddania łącznie 1,3 mld zł. Takich przedsiębiorstw jest dokładnie 18 181. Grono ich wierzycieli jest liczne, bo razem to 8 382 firmy. Największy problem z multidłużnikami jest na Mazowszu, gdzie działa 3314 przedsiębiorstw mających 256 mln zł długu wobec 3 kontrahentów. Po drugiej stronie barykady stoją ich wierzyciele – razem 2493 kontrahentów. Właśnie z tego województwa pochodzi rekordzista, który ma do oddania 15,5 mln zł. Drugi na liście multidłużników z 3. wierzycielami jest Śląsk. Tam 2500 przedsiębiorstw ma niemal 179 mln zł zaległości w stosunku do 1760 różnych partnerów. Czołówkę zamyka Wielkopolska, gdzie 1855 firm „dorobiło się” 134 mln zł zadłużenia u 1536 dostawców.

Co ciekawe, multidłużnicy z 3 wierzycielami mają ponad dwukrotnie wyższe średnie zadłużenie niż przeciętne zaległości wszystkich firm wpisanych do KRD. Ci pierwsi mają na koncie średnio aż 71,3 tys. zł zaległości, drudzy znacznie mniej, bo 33,2 tys. zł.

– Mulitidłużnik jest znacznie bardziej toksyczny niż „zwykły” dłużnik, gdyż infekuje kilka firm naraz. Gdy na jedno niespłacone zobowiązanie nakłada się kolejne, łańcuch zobowiązań jest trudny do przerwania. Bazując na naszych doświadczeniach w obsłudze zarówno dużych korporacji, jak i mniejszych przedsiębiorstw, widzimy, że firmy o wyższej świadomości biznesowej częściej monitorują partnerów w KRD. Jeśli ktoś dopisuje kontrahenta do bazy dłużników, pozostali dostają natychmiast informację o jego problemach finansowych. Są wtedy w stanie reagować na bieżąco, na przykład zmienić warunki umowy na dostawę towarów – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Jak to działa, obrazuje przykład z KRD. Jedna z dużych grup energetycznych, obsługujących rocznie ponad 320 tys. klientów korporacyjnych, dzięki uruchomieniu monitoringu wyłowiła spośród nich aż 18 tys. firm, które zostały wpisane do KRD przez innych kontrahentów. Grupa ochroniła w ten sposób swoje transakcje o wartości 172,5 mln zł.

Pięciu wierzycieli to nie rzadkość

Jeśli popatrzeć przez pryzmat liczby wierzycieli, to widać, że nie brakuje też przedsiębiorstw, które mają aż 5 lub więcej wierzycieli. Jest ich co prawda mniej niż potrójnych multidłużników, bo 5042 firm, ale za to z większym łącznym długiem, który wynosi prawie 1,4 mld zł. Średnie zobowiązanie przypadające na taką firmę, wynosi 272,5 tys. zł. Na pieniądze od nich czeka 9668 wierzycieli.

Doświadczenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w obsłudze przedsiębiorstw pokazuje, że są dwa typy multidłużników. Pierwszy to firmy zawieszone na jednym dużym kontrahencie, który zerwał z nimi współpracę i zostały im tylko dwa, trzy małe zlecenia. Mimo że tracą płynność finansową, zaciągają kolejne zobowiązania u innych kontrahentów. W tym przypadku płynność finansowa już nie wróci, dlatego warto, aby wierzyciele zabezpieczyli swoją należność i wystąpili o nakaz zapłaty, by ustrzec się przed przedawnieniem zobowiązania.

Drugi typ to firmy, u których wydarzyło się coś nagłego, np. rzetelny do tej pory kontrahent nie zapłacił im za towar lub usługę. Nie mają więc z czego zapłacić swoim partnerom. To jednak chwilowe, bo ich partner ma przejściowe problemy, ale ze względu na dotychczasową wieloletnią współpracę wiadomo, że za dwa miesiące na pewno odda pieniądze. Firmy te aktywnie szukają nowych zleceń, aby przywrócić płynność finansową i ostatecznie wychodzą na prostą.

W kolejce do dłużnika

Odzyskiwanie płatności od multidłużników różni się od windykacji dłużników, którzy zalegają ze spłatą zobowiązań tylko u jednego wierzyciela. W przypadku tych pierwszych musimy zabezpieczyć interes wszystkich wierzycieli, nie wyróżniając żadnego i dzieląc pomiędzy nich dostępną pulę pieniędzy. Co istotne, multidłużnicy reagują dopiero, gdy kontaktują się z nimi negocjatorzy. Wcześniej ignorują ponaglenia ze strony kontrahentów. Skutecznie działa na nich wizualizacja, czyli wezwanie do zapłaty z logo firmy windykacyjnej. Zdecydowanie potrzebują zewnętrznego motywatora – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Praktyka firm windykacyjnych potwierdza, że nierzetelność kontrahentów jest częstą przyczyną narastających zatorów finansowych. Zwłaszcza boleśnie odczuwają to mikrofirmy, które opierają działalność na jednym, dwóch zleceniodawcach.

W przypadku mikrofirm nawet jedna przeterminowana faktura może zachwiać płynnością finansową przedsiębiorstwa i spowodować, że firma przestanie regulować w terminie własne zobowiązania. Przed takim scenariuszem można się zabezpieczyć, ale robi tak niewielki odsetek firm. Z usługi finansowania faktur korzysta już 12 procent przedsiębiorców, co oznacza, że 88 procent wciąż ryzykuje, uzależniając swoją wypłacalność od kondycji lub dobrej woli swoich kontrahentów – podsumowuje Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.