Trudna odbudowa odpowiedzialności

18/12/2014

Nieodpowiedzialność na polu działań finansowych nie pojawiła się z dnia na dzień i nie była ograniczona do jakiegoś jednego, specyficznego środowiska uczestników finansowej gry. Zachowania, których istotę stanowiło dążenie do coraz szybszego osiągnięcia zysku połączone z rosnącym lekceważeniem rzeczywistego ryzyka, upowszechniały się przez co najmniej ćwierćwiecze poprzedzające globalny wstrząs w latach 2007-2009. Innowacyjny instrument finansowy, jakim była sekurytyzacja, podkopał tradycyjne poczucie odpowiedzialności banków hipotecznych. Bo tradycyjnie działający bank po udzieleniu kredytu hipotecznego zachowywał go jako element swoich aktywów i przez całe lata cierpliwie odnotowywał powracający w ratach kapitał i towarzyszące mu odsetki. Natomiast w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku coraz liczniejsze banki zaczęły grupować udzielone przez siebie kredyty hipoteczne w pakiety, by potem emitować pod ich zastaw obligacje. Zamiast czekać przez dwadzieścia czy trzydzieści lat na zarobek z udzielonego kredytu, można było otrzymać go natychmiast w postaci jednorazowej płatności od nabywców obligacji.

Możliwość szybkiej odsprzedaży udzielonych kredytów rodziła pokusę przyspieszenia procesu kredytowania (im więcej kredytów, tym większa ich odsprzedaż i więcej środków na kolejne kredyty, a w konsekwencji coraz wyższy bieżący zysk), a w takich warunkach wydatnie malała motywacja do rzetelnej oceny wiarygodności kredytobiorców. Nic dziwnego, że wśród tych ostatnich znaleźli się tacy, którzy – dostrzegając bankową nieodpowiedzialność – sami przystąpili do działań polegających na podawaniu nieprawdziwych informacji o zatrudnieniu i dochodach, a tym samym na sięganiu po kredyt daleko wykraczający poza ich faktyczne możliwości. Jeden rodzaj nieodpowiedzialności stał się źródłem innego.

Sprzedaż obligacji przez dokonujące sekurytyzacji banki była tylko początkiem procesu, który cechowały kolejne przejawy nieodpowiedzialności. Liczni nabywcy tych papierów – z samej swej natury długoterminowych – finansowali pozycje emisją papierów o krótkich – najczęściej trzymiesięcznych – terminach zapadalności. Odpowiedzialna zasada dopasowania terminów zapadalności aktywów i pasywów była po prostu lekceważona. Inni nabywcy – z bankami inwestycyjnymi na czele – starali się odsprzedawać nabyte papiery kolejnym inwestorom (wśród nich funduszom emerytalnym). Inwestorzy stojący u końca szeregu nabywców często dysponowali ograniczoną wiedzą na temat kupowanego instrumentu finansowego i bardziej ulegali marketingowej perswazji niż wnioskom z pogłębionej analizy.

Wielu nabywcom skomplikowanych czy wręcz egzotycznych papierów wartościowych trudno się zresztą dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę, że najpoważniejsze agencje ratingowe hojnie szafowały ocenami AAA lub niewiele niższymi. Łatwość w przyznawaniu wysokich ocen – sowicie zresztą opłacana – była kolejnym ogniwem w łańcuchu nieodpowiedzialności.

Chęć sięgania po nieprzejrzyste instrumenty finansowe nie byłaby może aż tak wielka, gdyby godziwą stopę zwrotu zapewniały tradycyjne depozyty. Temu stała jednak na przeszkodzie polityka niskich stóp procentowych prowadzona przez wiodące banki centralne świata. Pompowany do gospodarki tani pieniądz wytworzył ryzykowną postawę życia na kredyt, która objęła rządy, gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa niefinansowe. W 1980 roku ich łączne zadłużenie w krajach OECD wynosiło ok. 175% PKB, z czego na rządy przypadało 45% PKB, na gospodarstwa domowe – 50% PKB i na przedsiębiorstwa – 80% PKB. Do 2013 roku całkowita masa długu urosła w tej grupie krajów do ponad 300% ich PKB, przy czym dług rządów uległ więcej niż podwojeniu i osiągnął ponad 100% PKB, dług gospodarstw domowych wykazał zbliżoną dynamikę i w relacji do PKB przekroczył 80%. Stosunkowo najbardziej powściągliwe okazały się przedsiębiorstwa, które swój dług w relacji do PKB powiększyły o połowę (z 80% do 120%).

Łatwy dostęp do taniego pieniądza i obfitość instrumentów finansowych sprawiły, że sfera pieniężno-finansowa w znacznym stopniu zapomniała o swojej służebnej roli wobec sfery realnej gospodarki i zaczęła żyć własnym życiem. I dopiero bolesne doświadczenia ostatnich kilku lat pokazały, jak bardzo jest to nieodpowiedzialne. Pozwoliły one także uświadomić sobie, że wina po części rozkłada się na wszystkich uczestników życia gospodarczego – rządy, banki centralne, banki komercyjne, agencje ratingowe i wreszcie szeregowych kredytobiorców. I że wszyscy bez wyjątku muszą podjąć wysiłek odbudowania postaw nacechowanych odpowiedzialnością.

Korzystanie z pieniądza o stabilnej wartości, zrównoważone finanse publiczne, banki o zdrowych portfelach kredytowych, a tym samym niezagrożone upadłością, dostęp do wiarygodnych ocen narzędzi inwestycyjnych, a wreszcie rozsądne zachowania finansowe ogółu obywateli – z takich elementów składa się bezpieczna finansowo rzeczywistość. Nie da się jej stworzyć bez odbudowania powszechnego poczucia odpowiedzialności. W okresie dwóch lub nawet trzech minionych dziesięcioleci świat bardzo się oddalił od takiego standardu, więc nie będzie to proces łatwy. Nie zmienia to faktu, że jest to proces konieczny.

 

Profesor Dariusz Filar
Ekonomista, Uniwersytet Gdański

 


dfilarDariusz Filar, ekonomista, literat. Od 1973 r. pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, od 1992 prof. nadzw. UG. W latach 1992-1995 wykładał w Center for Russian and East European Studies na University of Michigan, USA. W latach 1999-2004 główny ekonomista Banku Pekao SA, 2004-2010 członek Rady Polityki Pieniężnej NBP, od marca 2010 członek Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów. Specjalizuje się w makroekonomii, historii myśli ekonomicznej oraz funkcjonowaniu przedsiębiorstw transnarodowych. Literacko debiutował zbiorem opowiadań fantastyczno-naukowych Czaszka olbrzyma (Nasza Księgarnia 1976). Opublikował także 3 inne książki z gatunku fantastyki oraz powieść współczesną Pies wyścigowy (Czytelnik 1984). Jego utwory tłumaczone były na niemiecki, czeski, rosyjski, węgierski oraz esperanto. W 2006 r. prezydent Włoch mianował go kawalerem Ordine della Stella della Solidarieta Italiana.